Nie pamiętam już kiedy zrodziła się we mnie absolutna miłość do gruszek. Tych dużych i małych, soczystych tak by sok mógł spłynąć od palców po łokcie. Raduje mnie letni podarek w postaci pękatej torby tego co grusza zrodziła. Marzy mi się piękny sad z hamakiem gdzieś pod kwitnącą wiśnią na którym marzyłabym o rzeczach najśmielszych.
Kiedy mam ochotę na deser rozglądam się za najbardziej przeleżałymi gruszkami i wesoło mieszam je z bulgoczącym sosem karmelowym.
Spotkałam się ze zjawiskiem w którym gotowe ciasto francuskie ma moc przekonywania wielu osób, że z niewielu składników można przygotować najbardziej wygórowany deser czy posiłek. Pozornie trudne do wykonania dzieło to kwestia kilkunastu minut.
I ja uległam tej magii…
6 sztuk
Tartaletki z ciasta francuskiego z mascarponem i gruszkami w karmelu:
Potrzebne składniki:
– 200 g gotowego ciasta francuskiego (ewentualnie ciasto kruche, jednak efekt trylion razy inny)
– 250 g dobrego serka mascarpone, 2 duże, soczyste gruszki (np. konferencje)
– 50 g masła, 3 łyżki cukru, 2 łyżki śmietanki 30%
Sposób przygotowania:
Przygotuj 6 foremek do mini tart i tyle samo kawałków papieru do pieczenia. Każdy zgnieć całą swoją mocą i rozprostuj aby lepiej dopasowały się do ścianek. Wyłóż nimi foremki i rozwałkuj ciasto na cienki placek. Podziel na 6 płatów i każdym wyklej wnętrze, zawijając wystające końce do środka- krótko mówiąc, utwórz miseczki. Piecz 15-20 minut w temp. 200 stopni C.
Gruszki obierz, pokrój na kawałki. Składniki na sos karmelowy doprowadź w rondelku do wrzenia. Wrzuć owoce i wymieszaj by otulił je karmel, ciągle jednak podgrzewając. Mieszaj by nie przypalić mieszanki.
Wystudzone foremki z ciasta wypełnij serkiem. Uwieńcz każdą tartaletkę gruszkami w karmelu.
Podawaj z jeszcze płynnym, lub później, ale… czemu by odkładać przyjemność na później?
Smacznego!
Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej
[instagram-feed]
Odkąd rozpoczęłam eksperymenty nad stworzeniem czegoś, co mogłabym jeść nie obawiając się glutenu, gotowanie i pieczenie stało się moją wielką pasją i pozytywną „obsesją”. Pomyślnie udało mi się przebrnąć przez wiele niepowodzeń. Moim udziałem był też niejeden mniejszy czy większy sukces. Wszystko to sprawiło, że dziś w pełni mogę cieszyć się przebywaniem w kuchni i dzieleniem się moimi osiągnięciami z innymi. Jestem szczęśliwą autorką książki, traktującą publikowanie na blogu jak pracę zawodową, dla której wstaję każdego ranka. Moja kuchnia to miejsce bezglutenowe i wegetariańskie oraz coraz częściej zupełnie bezmleczne. Serdecznie zapraszam!
Copyright © Natchniona.pl 2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mmmm… przepysznie brzmi ;). Zapamiętam to sobie ;D.
A czy jest na rynku dostępne ciasto francuskie – bezglutenowe?
Kiedyś kupowałam w balvitenie.