Z orzeszkami ziemnymi wiąże się moja mroczna, krwawa historia… Dwa miesiące temu, kiedy chciałam jak najszybciej przetestować nowy blender, sprawdziłam jak maszyna poradzi sobie z orzeszkiem, niestety dowiedziałam się jak sprawa wygląda z niewinnym palcem. Akcja skończyła się na pogotowiu a do orzeszków wróciłam po znacznym czasie i z pewną rezerwą.
Omijam szerokim łukiem masła orzechowe piętrzące się na sklepowych półkach, można usłyszeć o nich kwieciste legendy i pewnie nie bez powodu to jeden z najbardziej uczulających produktów spożywczych. Podczas ostatniej wizyty w Berlinie kupiłam jednak pyszne, niemieckie masło orzechowe o smaku karmelu. Idealne, kremowe, pyszne jak nigdy. Od tej pory zamarzyło mi się domowe, własne. Od kiedy wymyśliłam swój bezmleczny kajmak, masło orzechowe zaczęło się wizualizować i tak dzisiaj mogę już wyjadać je łyżeczką.
To nie jest klasyczne masło orzechowe, dodatek stanowi bezmleczny kajmak, kakao i drobinki soli. Wszystkie składniki czynią masło pysznym i oryginalnym.
słoiczek
Masło orzechowe
karmelowe, z kakao i grubą solą
składniki:
– 200 g orzeszków ziemnych (niesolonych)
– kajmak: 1 łyżka oleju kokosowego, 100 ml śmietanki roślinnej*, 150 g cukru trzcinowego
– 60-80 ml śmietanki roślinnej, 2 łyżeczki kakao, 1/3 łyżeczki soli gruboziarnistej
wykonanie:
W garnuszku doprowadź do wrzenia cukier, śmietankę i olej. Mieszaj około 5 minut, zestaw z ognia i pozostaw do częściowego zgęstnienia. Orzeszki dokładnie zmiksuj blenderem na gładką masę. Dobrze zatrzymać co kilka sekund sprzęt aby uniknąć przegrzania. Dodaj kajmak, kakao i zimną śmietankę aby masło uzyskało kremową konsystencję. Wmieszaj łyżką sól.
Masło przechowuj w słoiczku, w lodówce około 7 dni.
Smacznego!
*użyłam migdałowej
Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej
[instagram-feed]
Odkąd rozpoczęłam eksperymenty nad stworzeniem czegoś, co mogłabym jeść nie obawiając się glutenu, gotowanie i pieczenie stało się moją wielką pasją i pozytywną „obsesją”. Pomyślnie udało mi się przebrnąć przez wiele niepowodzeń. Moim udziałem był też niejeden mniejszy czy większy sukces. Wszystko to sprawiło, że dziś w pełni mogę cieszyć się przebywaniem w kuchni i dzieleniem się moimi osiągnięciami z innymi. Jestem szczęśliwą autorką książki, traktującą publikowanie na blogu jak pracę zawodową, dla której wstaję każdego ranka. Moja kuchnia to miejsce bezglutenowe i wegetariańskie oraz coraz częściej zupełnie bezmleczne. Serdecznie zapraszam!
Copyright © Natchniona.pl 2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Mam w planach ale chyba z innych orzeszków bo ziemne akurat nie dla mnie.
Co to bylo za maslo, z jakiej firmy i gdzie kupione?w Reformahaus?