W naszej malutkiej miejscowości Pani sołtys sprzedaje już pęczki rzodkiewki, szczypiorek, pietruszkę, zioła i zieloną sałatę. Z radością witamy pierwsze oznaki kulinarnej wiosny, wyczekiwane przez wszystkie zimowe miesiące.
Poniższe przepisy pochodzą z zeszytu mojej mamy. To lekkie propozycje, które jednak sycą na długo nie pozwalając być głodnym. Takie pulpety są u nas zawsze mile widziane, może i Wy włączycie je na stałe do swojego tygodniowego menu?
Prasowanka z rzodkiewki
składniki
– 2 pęczki rzodkiewki
– pęczek pietruszki
– sól morska
wykonanie
Rzodkiewkę i jej liście umyj dokładnie i osusz. Pokrój w plasterki, wrzuć do miski, posól a następnie przyciśnij (np. talerz i szklanka) by puściła sok. Odstaw na 30 min i odciśnij nadmiar. Dodaj posiekane liście i pietruszkę.
12 sztuk
Pieczone pulpety z kaszy jaglanej
składniki
– 100 g suchej kaszy jaglanej
– 1 duża cebula, pokrojona drobno
– 1 duża marchewka, starta na tarce o drobnych oczkach
– 1/2 szklanki pestek słonecznika
– pęczek pietruszki
– łyżeczka kurkumy
– sos sojowy tamari
– pieprz ziołowy
– oliwa
wykonanie
Kaszę opłucz na sitku pod strumieniem gorącej wody i ugotuj do miękkości 10-12 minut.
Cebulę zeszklij na odrobinie oliwy i wymieszaj z kurkumą. Pietruszkę posiekaj drobno.
Wszystkie składniki wymieszaj, dopraw sosem sojowy i pieprzem ziołowym.
Z masy formuj kule i spłaszczaj na blasze.
Piecz ok 20 minut w piekarniku nagrzanym do 190 stopni C.
Podawaj ciepłe, z dodatkiem prasowanki.
Smacznego!
Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej
[instagram-feed]
Odkąd rozpoczęłam eksperymenty nad stworzeniem czegoś, co mogłabym jeść nie obawiając się glutenu, gotowanie i pieczenie stało się moją wielką pasją i pozytywną „obsesją”. Pomyślnie udało mi się przebrnąć przez wiele niepowodzeń. Moim udziałem był też niejeden mniejszy czy większy sukces. Wszystko to sprawiło, że dziś w pełni mogę cieszyć się przebywaniem w kuchni i dzieleniem się moimi osiągnięciami z innymi. Jestem szczęśliwą autorką książki, traktującą publikowanie na blogu jak pracę zawodową, dla której wstaję każdego ranka. Moja kuchnia to miejsce bezglutenowe i wegetariańskie oraz coraz częściej zupełnie bezmleczne. Serdecznie zapraszam!
Copyright © Natchniona.pl 2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Pycha! Ledwo sie powstrzymalam od zjedzenia wszystkich naraz😊 2 zjadłam na zimno,prosto z lodowki😊 zostały mi 3 na jutro na obiad( jako dodatek u mnie warzywne leczo)