Długo nienawidziłam daktyli. W liceum spróbowałam jednak miękkich, ekologicznych owoców o mięsistym miąższu i wpadłam po uszy. Przekonałam się też na jak wiele sposobów można je przyrządzić. Kiedy nie wiedziałam jeszcze o istnieniu kremowej śmietany kokosowej, ucierałam z nich pierwsze kremy roślinne. Dzisiaj obok orzechów i dobrej gorzkiej czekolady są moją ulubioną przekąską. A kiedy mam ochotę na coś naprawdę ekstra, przygotowuję na ich bazie trufelki. Z racji zbliżających się Świąt, masę daktylową podkręciłam prażonymi orzechami laskowymi, skórką pomarańczową, aromatycznymi przyprawami, upchnęłam w foremce i uwieńczyłam czekoladą. To nie tylko efektowny deser, ale piękny prezent, który można zamknąć w pudełeczku i podarować bliskim.
15-20 sztuk
składniki
pralinki
polewa
dodatkowo
wykonanie
Orzechy wyłóż na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Podpraż w gorącym piekarniku przez 3-4 minuty, a następnie zmiel w blenderze.
Miękkie daktyle zblenduj na niemalże jednolitą masę. Dodaj przyprawę, kakao oraz skórkę otartą z pomarańczy. Połącz dokładnie z orzechami.
Małą keksówkę wyłóż papierem do pieczenia. Wylep równomiernie masą daktylową i wyrównaj.
Schłódź w lodówce przez kilka godzin.
Przygotuj polewę czekoladową. Wszystkie składniki połącz w kąpieli wodnej. Powstałą polewę wylej na wierzch, wyrównaj i schłódź do stężenia.
Bloczek daktylowy pokrój ostrym nożem na małe kwadraciki. Uwieńcz pozostałą, rozpuszczoną czekoladą.
Pralinki przechowuj w lodówce. Z każdym dniem nabierają intensywniejszego smaku.
Smacznego!
Warto poświęcić chwilę na zakup właściwych daktyli. Te z marketów są często zupełnie wysuszone i twarde. Trzeba je mocno nasączyć co sprawia, że produkt finalny jest wciąż dość wodnisty. Najlepiej użyć ekologicznych, wilgotnych, mięsistych owoców, które wystarczy namoczyć przez kilka minut lub wcale.
Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej
[instagram-feed]
Odkąd rozpoczęłam eksperymenty nad stworzeniem czegoś, co mogłabym jeść nie obawiając się glutenu, gotowanie i pieczenie stało się moją wielką pasją i pozytywną „obsesją”. Pomyślnie udało mi się przebrnąć przez wiele niepowodzeń. Moim udziałem był też niejeden mniejszy czy większy sukces. Wszystko to sprawiło, że dziś w pełni mogę cieszyć się przebywaniem w kuchni i dzieleniem się moimi osiągnięciami z innymi. Jestem szczęśliwą autorką książki, traktującą publikowanie na blogu jak pracę zawodową, dla której wstaję każdego ranka. Moja kuchnia to miejsce bezglutenowe i wegetariańskie oraz coraz częściej zupełnie bezmleczne. Serdecznie zapraszam!
Copyright © Natchniona.pl 2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Wyszły pyszne! Wytrawne, o bardzo ciekawym smaku, w którym czuć wiele nutek. Zdecydowanie do delektowania się niż zajadania!
Ile takie pralinki mogą poleżeć w lodówce?
Wygląda przepysznie <3 ;).
Jak zrobić te śliczne wzorki (wybacz tak zaawansowaną ignorancję)?
Przypadkiem natknęłam się na Twojego bloga, robisz kawał dobrej roboty!!!
Z góry dziękuję.