Pierwsza myśl o Świętach bez mleka to pascha z nerkowców. Prosta i wbrew pozorom bardzo kremowa masa, która przy użyciu składników w odpowiedniej proporcji, idealnie zachowuje tradycyjną formę. Serek jest pyszny, pełen bakalii, chrupiących orzeszków, wanilii i cytrusów. Słodzony daktylami, bez żółtek i krowiej laktozy. Polecam zaserwować którejś cioci, która może liczy kalorie albo zwykła narzekać, że wszystko za tłuste, za słodkie.
średnica ok 22 cm
Pascha z nerkowców
składniki:
– serek: 300 g namoczonych kilka godzin nerkowców*, 200 ml śmietanki roślinnej (migdałowej, ryżowej etc.), 15-17 daktyli, 1 łyżka oleju kokosowego, nasionka wydrążone z 1 laski wanilii, sok wyciśnięty z połówki pomarańczy i cytryny
– dodatki: 100 g rodzynek, 100 g posiekanych orzechów włoskich, 50 g posiekanych migdałów, skórka otarta z 1 pomarańczy i cytryny, 1 łyżka rumu (lub innego alkoholu- użyłam orzechowej nalewki)
wykonanie:
Nerkowce, wymieszaj ze wszystkimi pozostałymi składnikami łyżką (olej kokosowy rozpuść przed dodaniem) i dokładnie rozdrobnij blenderem. Może to potrwać kilka minut, miksujemy do upadłego na idealnie kremową masę.
Do serka dodaj posiekane orzechy i bakalie, skórkę otartą z wcześniej sparzonych cytrusów. Dodaj łyżkę alkoholu i wszystko dokładnie wymieszaj. Sitko wyłóż gazą (najlepiej jedną szeroką, aby uniknąć szalonych wzorków jak na zdjęciu :)). Cały serek włóż do tak przygotowanego naczynka, wyrównaj. Pustą laskę wanilii ułóż na wierzchu i przykryj paschę folią. Odstaw do lodówki na całą noc.
Rano odkryj folię, połóż talerzyk i szybkim ruchem ręki przełóż paschę na niego. Zdejmij delikatnie gazę a twarożek przyozdób bakaliami i owocami.
Smacznego!
*po napęcznieniu ok 0,5 kg
Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej
[instagram-feed]
Odkąd rozpoczęłam eksperymenty nad stworzeniem czegoś, co mogłabym jeść nie obawiając się glutenu, gotowanie i pieczenie stało się moją wielką pasją i pozytywną „obsesją”. Pomyślnie udało mi się przebrnąć przez wiele niepowodzeń. Moim udziałem był też niejeden mniejszy czy większy sukces. Wszystko to sprawiło, że dziś w pełni mogę cieszyć się przebywaniem w kuchni i dzieleniem się moimi osiągnięciami z innymi. Jestem szczęśliwą autorką książki, traktującą publikowanie na blogu jak pracę zawodową, dla której wstaję każdego ranka. Moja kuchnia to miejsce bezglutenowe i wegetariańskie oraz coraz częściej zupełnie bezmleczne. Serdecznie zapraszam!
Copyright © Natchniona.pl 2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.