Kiedyś nie lubiłam korzystać z innych przepisów. Książki kupowałam bo lubię, magazyny dla około kulinarnych artykułów a na pięknych blogach uwielbiam zdjęcia i krótkie preludia do receptur. Niedawno stwierdziłam, że skoro śledzę i podziwiam kilka sylwetek, przyjemnie jest przygotować we własnej formie to co je zachwyca. Z takiego przepisu wszystko wykonuję krok po kroku, nie omijając uwag autora. Zebrałam już takie, do których chętnie wrócę.
Istnieje blog w którym podoba mi się chyba wszystko. Jadłonomię znalazłam pewnego razu w jednym z numerów „Smaku„, którego Marta była współautorką. Ona właśnie, każdego dnia udowadnia, że niemożliwe nie istnieje.
Wypróbowałam kilka jej przepisów z różnym skutkiem. Jednak chyba nawet gdyby cała seria przepisów okazała się w mojej kuchni katastrofą i tak wróciłabym na jej bloga. Odkąd z dnia na dzień przestałam jeść mięso, ani razu prawdziwie za nim nie zatęskniłam. Nie szukałam żadnych smaków których mi brakuje jednak obok propozycji na pasztet z soczewicy nie mogłam przejść obojętnie. Przedstawiam wersję przećwiczoną, podkręconą orzechami, żurawiną i większą porcją przypraw.
To co, robimy pasztet?
na podstawie przepisu z jadłonomia.com
Wege pasztet z żurawiną i orzechami:
Smacznego!
Tymi słowami zaczyna się książka mojej Mamy. Uważam, że doskonale pasują one również do mojej historii. Kiedy poszłam do szkoły, od rówieśników odróżniał mnie wyraźnie niższy wzrost i bardzo szczupła sylwetka.
Czytaj więcej
[instagram-feed]
Odkąd rozpoczęłam eksperymenty nad stworzeniem czegoś, co mogłabym jeść nie obawiając się glutenu, gotowanie i pieczenie stało się moją wielką pasją i pozytywną „obsesją”. Pomyślnie udało mi się przebrnąć przez wiele niepowodzeń. Moim udziałem był też niejeden mniejszy czy większy sukces. Wszystko to sprawiło, że dziś w pełni mogę cieszyć się przebywaniem w kuchni i dzieleniem się moimi osiągnięciami z innymi. Jestem szczęśliwą autorką książki, traktującą publikowanie na blogu jak pracę zawodową, dla której wstaję każdego ranka. Moja kuchnia to miejsce bezglutenowe i wegetariańskie oraz coraz częściej zupełnie bezmleczne. Serdecznie zapraszam!
Copyright © Natchniona.pl 2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Robiłam te pasztet, tylko ze śliwką. Jest przepyszny, lepszy od mięsnej wersji
Mój pierwszy też był ze śliwką, a ten dla nas jeszcze lepszy. Pewnie, mięsny się chowa
Pasztet jest boooski! Z żurawinką rewelacja!
Pasztet rewelacyjny!!!
Pyszny. Miala. Zabrac tacie ale na drugi dzien nie bylo co pakowac. Tylko maly minus bo moj mocno sie kruszyl.
Super! trzeba kroić po dokładnym wystudzeniu ale skoro tak to może troszkę zmniejszyć ilość soczewicy lub spróbować z kilkoma łyżkami oliwy więcej
Dzięki za wspaniały przepis! to pierwszy wege pasztet, który zrobiłam, który jest naprawdę smaczny i aż chce się jeść!!!
kochane! A co go lepi, bo nie widzę w składzie jajka?
Kasza, kasza
Zrobiłam wg proporcji podanych w przepisie i wyszedł bardzo smaczny ale niestety w wersji „do smarowania” . Czy gdynbym dałam mniej soczewicy a więcej kaszy jaglanej byłoby lepiej?
To zależy- do smarowania nie brzmi raczej krucho. Jeżeli jest zbyt mazisty to wręcz przeciwnie, więcej soczewicy. Natomiast jeżeli rozpada się to jak najbardziej więcej kaszy i oleju. Przyznam, że dla mnie te proporcje zawsze zdały egzamin na 5! Kasza nie może być za bardzo sypka, używamy takiej od razu po ugotowaniu kiedy rzeczywiści klei. Pozdrawiam!
Mam pytanie: jakiej soczewicy najlepiej użyć do zrobienia pasztetu :)?
Koloru? Może być brązowa, czerwona